niedziela, 23 lutego 2014

Rozdział 1

Dla ciebie komentarz to minuta, a dla mnie to motywacja dla dalszych rozdziałów <3


Muzyka do rozdziału

*Oczami April*

Kolejny czerwcowy poranek, kolejny raz obudził mnie dzwonek budzika  w moim telefonie. Zegarek na ekranie mojego iphona wskazywał godzinę 7:30. Przecież mam na uczelnię dopiero na 8:45 mam czas, aby trochę pomyśleć. Przewracałam się po cały pustym łóżku. Myślałam coraz częściej o wakacjach do których został już tylko tydzień oraz o moim związku z Jerrym. Mieszkam z nim od miesiąca i zwykle budzę się sama. On nie potrafi odmówić imprezą z znajomymi, zwykle zostaje u nich na noc. Ja wychodzę do szkoły on wraca do domu, ja wracam z uczelni on do niej idzie. Tylko mijamy się w futrynie moich drzwi dają sobie nieczułe pocałunki. Lecz co ja poradzę nie mogę trzymać go na sznurku, muszę też mu ufać że nie robi nic złego na tych imprezach. Tak zaufanie to podstawa związ... przerwałam sobie słysząc dzwonek do drzwi. Szybko zbiegłam na dół patrząc przelotnie na zegarek który wskazywał 8:25, powtarzałam sobie tylko APRIL IDIOTKO. Otworzyłam drzwi widząc zdziwioną minę Anne.
- A ty jeszcze w piżamie ?! Wyglądasz jakby coś cię zjadło a potem wypluło- powiedziała wytykając język
- Daj mi dziesięć minut - pobiegłam ponownie do sypialni. Ubrałam się w, przeczesałam delikatnie moje rzęsy szczoteczką z tusem i ruszyłam na dół.
- Nareszcie, idziemy za 3 minuty mamy autobus- pośpieszne mówiła.




*Po zajęciach*

Wreszcie weszłyśmy do zatłoczonego autobusu. Wysiadając pomyślałyśmy że pójdziemy do baru coś zjeść. 
Zajęłyśmy miejsca w barze. Powiesiłam ciężką torbę z teczkami w której były moje portrety. Po kilku minutach podszedł do nas kelner o bardzo charakterystycznej urodzie. Miał brązowe loki, zielone oczy i malinowe usta. Nie mogłam zaprzeczyć że nie był przystoj.... Jego melodyczny głos wybił mnie z transu.
- Co podać? - zapytał się mnie chłopak.
- Poproszę sałatkę z kurczakiem i szklankę wody z cytryną- odpowiedziałam wpatrując się w jego szmaragdowe oczy.
- A dla koleżanki?- zapytał ponownie moja przyjaciółkę
- To samo poproszę- odparła z uśmiechając się do mnie.
- A więc dwie sałatki i dwie wody dla pięknych pań- odparł z uśmiechem dzięki któremu było widać jego niebiańskie dołeczki.
Odchodząc potrącił moją torbę z której wypadło kilka kartek które wpadły pod nogi kelnera i który nie szczęśliwie wylał na nie kawę.
Uklękłam przy nich mówiąc ,,moje portrety"!
-Bardzo mi przykro - powiedział chłopak zagubionym głosem
-Choć za mną spróbujemy je osuszyć - powiedział do mnie zbierając rysunki z podłogi.
Zaprowadził mnie do pomieszczenia w którym pracownicy tego lokalu mieli chyba przerwy.
-Chyba będę musiała znów je malować- odpowiedziałam smutnym głosem
-Bardzo cię przepraszam, to moja wina - odpowiedział lokers
-Lecz muszę przyznać masz talent, jeśli mogę spytać dlaczego nosisz je ze sobą?- zapytał
-Wracam z Akademii Sztuk Pięknych studiuję tam- odpowiedziałam trochę zagubiona
- Mogę się zapytać co to za kobiety na tym i na tym portrecie?- zadał ponownie pytanie
- Tak to moja siostra i mama - uśmiechnęłam się do niego ponieważ dobrze mi się z nim rozmawiało
-Też mam siostrę, widzisz ile nas łączy proszę pani- zapytał zielonooki
- Mów mi April
- Dobrze, jakie ładne imię ja mam na imię Harry-odparł
Przeszedł mnie lekki dreszcz ponieważ od zawsze podobało mnie to imię.
-Ja muszę już iść- pożegnałam się
- A twoja sałatka?-zapytał po raz kolejny
- Straciłam apetyt, Pa Harry
Wychodziłam z zaplecza gdy usłyszałam ciche zawołanie ,,Mam nadzieję że się jeszcze kiedyś spotkamy"
z uśmiechem ruszyłam w stronę przyjaciółki.
- A ty co taka zadowolona?
- Nic po prostu rozmawialiśmy.
- Widać że ci się podoba kochana- zaśmiała się
- Niee przecież ja mam chłopaka którego kocham i nie mam zamiaru spotykać się z kimś innym.
- Niech ci będzie.
- Wracajmy już lepiej.- odpowiedziałam

*W domu*

Wróciłam do domu, otwierając drzwi zauważyłam Jerrego który siedział na kanapie, usiadłam koło niego, a on złożył mi pocałunek na policzku. Po chwili powiedział:
-Jedziemy z moimi kumplami na miesiąc do LA, wiesz kluby, plaża co ty na to?
- Jeśli chcesz możesz jechać nie ma dla mnie problemu, myślałam że pojedziemy gdzieś razem ?
- Dziękuję ci jesteś boska, jak chcesz jak wrócę moglibyśmy pojechać do moich rodziców
- Świetnie - odpowiedziałam ze sztucznym uśmiechem ponieważ nie ma nic bardziej romantycznego od jego rodziców. Ciągle mówią jacy oni byli szczęśliwi gdybym stanęła na ślubnym kobiercu i  ich synem.
-Dobrze kotku ja idę spać. 
Położyłam się do łóżka, chciałam jak najszybciej zasnąć i zapomnieć o wszystkim..

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dla ciebie komentarz to minuta, a dla mnie to motywacja dla dalszych rozdziałów <3

I oto pierwszy rozdział :) 
Myślę że wam się spodoba, 
wiem że przynudzam dialogami,
ale trzeba jakoś poznać ich ze sobą.
Do następnej notki :*
Ola <3






2 komentarze:

  1. Świetny :) Pisz dalej :) Zapraszam na moje dwa blogi o Zayn'ie : http://opowiadanie-onedirection0.blogspot.com/ i o Harry'm : http://jaitenjedyny.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super i wcale nie przynudzasz dialogami

    OdpowiedzUsuń